<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ManCanDo - PhP, MySQL, DIY, porady i triki &#187; &#187; recenzja</title>
	<atom:link href="http://www.mancando.pl/category/recenzja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.mancando.pl</link>
	<description>Co kupować a czego nie? Ciekawostki z zakresu programowania w PHP. Sztuczki i kruczki MySQL. Zagadnienia z zakresu grafiki komputerowej. Opisy ciekawych rzeczy, które można wykonać samodzielnie.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 05 Dec 2013 18:50:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.0.38</generator>
	<item>
		<title>Up! (a może Down), czyli VW wraca do korzeni &#8230; samochód dla ludu</title>
		<link>http://www.mancando.pl/up-a-moze-down-czyli-vw-wraca-do-korzeni-samochod-dla-ludu/</link>
		<comments>http://www.mancando.pl/up-a-moze-down-czyli-vw-wraca-do-korzeni-samochod-dla-ludu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Nov 2013 18:01:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Piotrek]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[motoryzacja]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mancando.pl/?p=404</guid>
		<description><![CDATA[Mój prywatny 8-dniowy test Volkswagena Up! odbył się na greckiej wyspie Krecie, co pozwoliło mi na sprawdzenie pełni możliwości tego samochodu, łącznie z niecodzienną jak na tego typu miejskie wozidełko, jazdą ocierającą się o offroad. Samochód którym dysponowałem to podstawowa &#8230; <a href="http://www.mancando.pl/up-a-moze-down-czyli-vw-wraca-do-korzeni-samochod-dla-ludu/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[
<!-- Easy Plugin for AdSense V7.51 -->
<!-- [leadin: 2 urCount: 2 urMax: 0] -->
<div class="ezAdsense adsense adsense-leadin" style="text-align:center;margin:20px 0px;"><script async src="//pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js"></script>
<!-- mancando-poziomy -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:inline-block;width:728px;height:90px"
     data-ad-client="ca-pub-2234288553315702"
     data-ad-slot="2233930472"></ins>
<script>
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script></div>
<!-- Easy Plugin for AdSense V7.51 -->
<p>Mój prywatny 8-dniowy test Volkswagena Up! odbył się na greckiej wyspie Krecie, co pozwoliło mi na sprawdzenie pełni możliwości tego samochodu, łącznie z niecodzienną jak na tego typu miejskie wozidełko, jazdą ocierającą się o offroad.<br />
Samochód którym dysponowałem to podstawowa pięciodrzwiowa wersja City Line z trzy-cylindrowym silnikiem 1.0 MPI o mocy 60KM. Na pierwszy rzut oka samochód sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Stylistyka nie powala, jednak czysta bryła pozbawiona zbędnych detali może się podobać wielu osobom. Z samochodem, szczególnie w białym kolorze, bardzo ładnie komponuje się kontrastowa czarna klapa bagażnika w całości przykryta szkłem.<a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-f-look.jpg" rel="lightbox[404]"><img class="aligncenter size-full wp-image-411" alt="VW UP - gdzieś na drodze do Frangokastello" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-f-look.jpg" width="900" height="561" /></a><span id="more-404"></span></p>
<h2>Drzwi … bagażnik … drzwi … bagażnik</h2>
<p>Bagażnik otwierany jest z zewnątrz zamkiem elektromagnetycznym uruchamianym płaskim gumowym przyciskiem &#8211; takie rozwiązanie na pewno sprawdzi się w naszym klimacie, szczególnie zimą kiedy wszędobylski brud wdziera się w każdy zakamarek. W wersji upa którą dysponowałem, bagażnik może być otworzony dopiero w momencie, gdy odryglowany zostanie zamek w drzwiach kierowcy. Daje o sobie znać brak centralnego zamka (w konfiguracji wyposażenia jaką dysponowałem). Takie rozwiązanie jest mocno dysfunkcjonalne … szczególnie gdy wracamy do samochodu obładowani zakupami. Chciałoby się po prostu wrzucić zakupy do bagażnika samochodu, jednak najpierw musimy wcisnąć się z siatami między zaparkowane samochody, by otworzyć zamek w drzwiach naszego VW Up!<a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-back.jpg" rel="lightbox[404]"><img class="aligncenter size-full wp-image-410" alt="VW Up - widok na szklaną klapę bagażnika" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-back.jpg" width="900" height="535" /></a></p>
<p>Ze względu na niewielki rozmiar klapy, krawędź załadunku jest wysoka, co niestety powoduje, że wszelkie cięższe rzeczy muszą być przerzucane ponad zderzakiem. Po otworzeniu bagażnika bardzo pozytywnie zaskakuje możliwa do wykorzystania przestrzeń, której pojemność z wynikiem 250l plasuje się całkiem nieźle w tej klasie samochodów. Niestety jednak w tym miejscu daje się zauważyć, że samochód jest produkowany pod skrupulatnym nadzorem księgowego, który miał bardzo silny wpływ na minimalizowanie kosztu produkcji samochodu.</p>
<p>Poza wykładziną podłogi, bagażnik to całkowicie goła blacha. Myślę, że po kilku latach użytkowania samochodu, porysowane blaszane boki bagażnika nie będą przedstawiać zbyt ładnego widoku. Drugim minusem jest tylna półka, która nie podnosi się wraz z klapą bagażnika. Owszem można ją ręcznie podnieść i zablokować w takiej pozycji, jednak nie jest to zbyt szczęśliwe rozwiązanie. W czasie użytkowania samochodu wiele razy zdarzało mi zamknąć klapę z półką podniesioną do góry … przy czym spostrzegałem ten fakt dopiero we wstecznym lusterku, gdy zajmowałem pozycję za kierownicą … ech kolejne mało wygodne rozwiązanie sprowadzające się do oszczędności na dwóch haczykach i sznureczkach.</p>
<h2>Samochód dla (demo)ludu &#8230; korzenie Upa sięgają trabanta</h2>
<p>Przy pierwszym kontakcie wnętrze sprawia pozytywne wrażenie. Szerokość samochodu jest na tyle duża, że na dwóch przednich fotelach, bez walki na łokcie, wygodnie zmieszczą się dwie przeciętnej postury dorosłe osoby. Jednak w moim przypadku na tym etapie zakończyła się wygoda we wnętrzu VW UP!. Fotel ma bardzo ograniczone opcje regulacji a możliwości jego dostosowania przypominają mi czasy polskiego malucha, trabanta lub innych pojazdów rodem z demoludu. Dostępna jest jedynie pozioma regulacja położenia fotela oraz skokowa zmiana kąta pochylenia oparcia. Mimo usilnych prób nie udało mi się uzyskać pozycji,  która byłaby dla mnie w pełni komfortowa. Dodatkowo moje plecy nie były kompatybilne z oparciem. W związku z brakiem możliwości dodatkowej regulacji nie udało mi się skompensować tej niedogodności. Dużym minusem jest brak możliwości regulacji wysokości górnego mocowania pasa bezpieczeństwa. Moim zdaniem takie ograniczenie to zdecydowana przesada tym bardziej, że pomijając już aspekt wygody, źle wyregulowany pas w przypadku kolizji może mieć bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo użytkowników.</p>
<p>Pochwalić za to muszę umiejscowienie oraz wysokość pedałów, których doskonały (jak dla mnie) układ spowodował, że już od samego początku idealnie trafiałem w nie, bez zbędnego błądzenia nogami.</p>
<p>Nie za bardzo przemawia do mnie spłaszczone w dolnej części koło kierownicy. Mam nadzieję, że ta dziwna moda w najbliższym czasie odejdzie w niepamięć. Położenie kierownicy można regulować w tylko jednej płaszczyźnie. Oczywiście w wersji wyposażenia którą testowałem, nie jest ona wykończona skórą (w tej wersji skórzana kierownica nie występuje nawet jako opcja).</p>
<p><a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-front.jpg" rel="lightbox[404]"><img class="alignnone size-full wp-image-412" alt="VW UP! - widok od przodu" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-front.jpg" width="759" height="900" /></a></p>
<h2>Wyposażenie &#8230; jest w bogatszej wersji wyposażenia</h2>
<p>Po zajęciu miejsca za kierownicą w końcu można wnikliwie rozejrzeć się po wnętrzu, o którym jedyne co można powiedzieć to fakt, że jest bardzo skromne. Już dawno nie widziałem samochodu, w którym nie byłoby ani jednego zamykanego schowka. Wszelkie drobiazgi, jakie trzymane są w samochodzie, muszą być upychane na półeczkach znajdujących się poniżej deski rozdzielczej i zawsze pozostają na widoku. Całe wnętrze zostało wykonane z twardego mało przyjemnego w dotyku tworzywa. Tylko centralna konsola, w której umiejscowione jest radio oraz regulacja nawiewów pokryta jest czarnym błyszczącym plastikiem. Ten element wygląda całkiem gustownie &#8230; ale wydaje się rysować już od samego dotyku.</p>
<p>Centralna konsola pozbawiona jest regulowanych nawiewów, które z tradycyjnego miejsca wywędrowały na górną część deski. Przy takim położeniu wydmuchiwane powietrze trafia w górną część kabiny między przednie fotele. Być może tym sposobem pasażerowie na tylnej kanapie mają szanse odczuć wpływ manualnej klimatyzacji … osobiście tego nie sprawdzałem. Dla mnie ten nawiew nie spełniał żadnej funkcji i to rozwiązanie jest zdecydowanie do poprawy.</p>
<p><a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-back2.jpg" rel="lightbox[404]"><img class="aligncenter size-full wp-image-424" alt="VW UP! - widok z tyłu" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-back2.jpg" width="900" height="595" /></a></p>
<p>Miniaturowe osłony przeciwsłoneczne pozbawione są lusterek (zarówno z prawej jak i lewej strony). Na pewno minus ten bardzo szybko zostanie wychwycony przez kobiety. Przydałby się, aby osłony te były nieco większe, gdyż przy obecnych wymiarach bardzo szybko przestają spełniać wyznaczone zadanie. Jazda w kierunku zachodzącego Słońca (szczególnie na południu Europy) to mordęga. W czasie testowych jazd miałem okazję pokonać w ten sposób kilkadziesiąt kilometrów, które mimo stosowania dobrych okularów przeciwsłonecznych, mocno wymęczyły moje oczy.</p>
<p>Minimalistycznym trzeba nazwać zestaw dostępnych zegarów i kontrolek. Za kołem kierownicy znajduje się tylko prędkościomierz oraz niewielki monochromatyczny wyświetlacz LCD. Na wyświetlaczu znajdziemy jedynie informacje takie jak: ilość paliwa, wskazanie zewnętrznej temperatury czy dotychczasowy przebieg samochodu. Samochód nie jest wyposażony w obrotomierz ani tym bardziej zegar wskazujący temperaturę płynu chłodzącego. Nieco zaskakuje brak zegarka … na Krecie co prawda nie miało to znaczenia, bo na tej wyspie czas płynie zupełnie inaczej. Jednak w czasie codziennego użytkowania samochodu zegarek jest już przydatnym wyposażeniem.</p>
<p>Niestety wnętrze i wyposażenie to zdecydowanie najsłabszy element podstawowej wersji VW UP! A szkoda, bo właśnie ten element sprawił, że bardzo szybko przestałem cieszyć się tym samochodem. W dalszej części recenzji będzie już jednak zdecydowanie bardziej optymistycznie.</p>
<h2>Kontrola i trakcja</h2>
<p>Lewarek zmiany biegów znajduje się w klasycznej pozycji w przedniej części tunelu środkowego. Ma on relatywnie niewielki skok oraz cechuje go duża precyzja działania. W czasie eksploatacji nigdy nie miałem problemów z uzyskaniem odpowiedniego aktualnie potrzebnego przełożenia. Pod tym względem nawet najmniejszy Volkswagen nie sprawia przykrej niespodzianki.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-offroad.jpg" rel="lightbox[404]"><img class="aligncenter  wp-image-413" title="VW UP! - po lekkim offroadzie" alt="VW UP! - po lekkim offroadzie" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-offroad.jpg" width="900" height="600" /></a></p>
<p>Na Greckich drogach zdecydowanie nie radził sobie komputer sugerujący jaki bieg powinien być aktualnie wrzucony. Domyślam się jednak, że jego konfiguracja dostosowana jest do klasycznego ruchu miejskiego oraz jazdy po w miarę płaskim terenie. Mozolna wspinaczka po stromych serpentynach powoduje, że system niejednokrotnie głupieje i sugeruje kierowcy zupełnie niepotrzebną redukcję lub zmianę przełożenia.</p>
<p>W niektórych sytuacjach w poruszaniu się po greckich drogach przeszkadzała mi kontrola trakcji (muszę przyznać, że czasem też pomagała). Na jednym ze stromych podjazdów musiałem stoczyć z elektroniką Upa! dosyć zaciekły bój, o to by zmusić samochód do jazdy pod górę. Kontrola trakcji jest aktywowana bardzo szybko i każdorazowo doprowadzała do zduszenia obrotów silnika. Owszem elektronika wymusiła wyrównanie obrotów kół, ale jednocześnie zmniejszając obroty silnika pozbawiała go mocy i momentu obrotowego potrzebnego do ruszenia samochodu pod stromą górę. Niestety, ale w budżetowej wersji, którą jeździłem, kontrola trakcji jest włączona na stałe &#8230; szkoda, bo ten jeden raz wolałbym móc ją wyłączyć.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-rejestracja.jpg" rel="lightbox[404]"><img class=" wp-image-414 aligncenter" title="VW UP! - po lekkim offroadzie" alt="VW UP! - po lekkim offroadzie" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-up-rejestracja.jpg" width="900" height="452" /></a></p>
<p>Wysoko oceniam również pracę zawieszenia, które bardzo dobrze i cicho wybierało wszelkiego rodzaju poprzeczne nierówności. Ciężko jest mi wypowiadać się na temat trwałości poszczególnych elementów, ale zakładam, że prosty układ z belką skrętną, będzie cechować się całkiem niezłą żywotnością. Układ zawieszenia zestrojony jest dosyć sztywno dzięki czemu samochód nie przechyla się zbytnio przy szybszym pokonywaniu zakrętów. Kłopoty mogą sprawiać jedynie ciasne zakręty z nierówną nawierzchnią. W czasie szybkiego pokonywania takich łuków daje się wyczuć chwilowe utraty przyczepności na przednich kołach. Samochód ma tendencje do wyjeżdżania przodem. Jednak tę właściwość raczej przypisałbym na rzecz założonych wąskich opon Micheline Energy Saver, które są typowymi oponami nastawionymi na uzyskanie niskich oporów toczenia, a nie na uzyskanie maksymalnej przyczepności. Opony te mogą być również odpowiedzialne za całkiem spory zakres bezwładności układu kierowniczego. Wykonanie kilku płytkich, gwałtownych ruchów kierownicy pozostaje praktycznie bez wpływu na kierunek jazdy.</p>
<h2>Trendy R3</h2>
<p>Silnik jest dosyć elastyczny jak na jednostkę trzy-cylindrową o niespełna litrowej pojemności. Oczywiście dynamiczna jazda wymaga wkręcania silnika na wysokie obroty, ale też nie oszukujmy się, ten samochód nie ma aspiracji do bycia uczestnikiem walki o prym na ulicznych światłach. To typowy pojazd pozwalający na ekonomiczne przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Jeśli ktoś chce małego zrywnego miejskiego samochodu to powinien poszukiwać czegoś pokroju Fiat Panda 100HP.</p>
<p>Zdecydowanie nie przypadł mi do gustu dźwięk silnika wydobywającego się spod maski. W pewnych zakresach obrotów staje się on wyraźnie słyszalny a jego “pierdzący” ton po dłuższym czasie bywa irytujący. Odgłos samochodu jest na tyle dziwny, że po przejeździe jedną z szutrowych dróg musiałem dokonać wnikliwych oględzin spodu samochodu, by upewnić się, że układ wydechowy nie został uszkodzony przez kamień.</p>
<p>Co ciekawe jadąc drogą ekspresową, samochód ten zaskoczył mnie ciszą panującą w kabinie. W zakresie prędkości 90-120 km/h daje się dosyć komfortowo podróżować i po niespełna 3-godzinnej jednostajnej jeździe nie wysiadłem z samochodu zbytnio zmęczony.</p>
<p><a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-skoda-comp.jpg" rel="lightbox[404]"><img class="aligncenter size-full wp-image-407" alt="Skoda i VW" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-skoda-comp.jpg" width="900" height="430" /></a></p>
<h2>Za mało &#8230; zbyt skąpo &#8230; za drogo</h2>
<p>Ogólnie mam mocno mieszane odczucia co do tego samochodu, gdyż z jednej strony to całkiem solidne i przyjemne auto, jednak cały jego urok popsuły zdecydowanie zbyt duże cięcia wyposażenia wnętrza. Jeśli miałbym kupić ten model VW to na pewno nie byłaby to podstawowa wersja wyposażenia. Jednak w takim przypadku warto zadać sobie pytanie czy ma to sens … tym bardziej, że w cenie dobrze wyposażonego Up! spokojnie kupicie samochód klasy kompaktowej. Owszem nie będzie to najnowszy model, ale będzie to samochód o porównywalnym wyposażeniu i znacznie obszerniejszej kabinie. W takim porównaniu jedynymi atutami Up! pozostają małe gabaryty zewnętrzne, zwrotność oraz niskie zużycie paliwa.</p>
<p>Mam wrażenie, że ten model VW oraz jego cena nie jest dostosowanych do naszych rynkowych realiów. Prawdopodobnie typowy nabywca w Polsce, nie będzie kupować Up! jako drugiego lub (n-tego) samochodu, a raczej będzie on nabywany jako podstawowy środek transportu. W takiej sytuacji relatywnie małemu Volkswagenowi przyjdzie konkurować ze znacznie większymi samochodami. Niestety raczej nie wpłynie to zbyt pozytywnie na popularność niemieckiego malucha na naszych drogach.</p>
<p style="text-align: center;"> <a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-skoda-comp-back.jpg" rel="lightbox[404]"><img class="size-medium wp-image-408 alignnone" alt="vw-skoda-comp-back" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-skoda-comp-back-200x300.jpg" width="200" height="300" /></a><a href="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-skoda-comp-back2.jpg" rel="lightbox[404]"><img class="alignnone size-medium wp-image-409" alt="vw-skoda-comp-back2" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/11/vw-skoda-comp-back2-200x300.jpg" width="200" height="300" /></a></p>
<p>Nie podoba mi się również kultura pracy jednostek 3-cylindrowych. Dźwięki wydobywające się z Upa na dłuższą metę bywały irytujące. Jednak nie jest to bezpośrednia przypadłość tylko tego modelu, lecz ogólna charakterystyka takich silników … po prostu ten typ tak ma. Niezaprzeczalnym faktem jest to że Up! wykazał się sporą dzielnością na kreteńskich drogach. Wjechał, bez większych protestów wszędzie tam gdzie chcieliśmy.</p>

<!-- Easy Plugin for AdSense V7.51 -->
<!-- [leadout: 3 urCount: 3 urMax: 0] -->
<div class="ezAdsense adsense adsense-leadout" style="text-align:center;margin:12px;"><script async src="//pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js"></script>
<!-- mancando-poziomy -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:inline-block;width:728px;height:90px"
     data-ad-client="ca-pub-2234288553315702"
     data-ad-slot="2233930472"></ins>
<script>
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script></div>
<!-- Easy Plugin for AdSense V7.51 -->
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mancando.pl/up-a-moze-down-czyli-vw-wraca-do-korzeni-samochod-dla-ludu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PowerBank &#8211; kieszonkowe źródło energii</title>
		<link>http://www.mancando.pl/powerbank-kieszonkowe-zrodlo-energii/</link>
		<comments>http://www.mancando.pl/powerbank-kieszonkowe-zrodlo-energii/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Sep 2013 18:15:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Piotrek]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[bateria]]></category>
		<category><![CDATA[NP-BN1]]></category>
		<category><![CDATA[powerbank]]></category>
		<category><![CDATA[sony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mancando.pl/?p=340</guid>
		<description><![CDATA[Od dłuższego czasu popularnym standardem ładowania przenośnych urządzeń stało się gniazdo micro-USB lub mini-USB. Muszę przyznać, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie, znacznie ograniczające ilość ładowarek zabieranych w podróż. Niestety zdarzają się jednak sytuacje, gdy nie mamy dostępu do typowego &#8230; <a href="http://www.mancando.pl/powerbank-kieszonkowe-zrodlo-energii/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright size-full wp-image-214" style="border: 0px none;" alt="foto" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/05/foto.png" width="70" height="70" />Od dłuższego czasu popularnym standardem ładowania przenośnych urządzeń stało się gniazdo micro-USB lub mini-USB. Muszę przyznać, że jest to bardzo wygodne rozwiązanie, znacznie ograniczające ilość ładowarek zabieranych w podróż. Niestety zdarzają się jednak sytuacje, gdy nie mamy dostępu do typowego gniazda elektrycznego i co za tym idz<img class="alignright size-full wp-image-117" style="border: 0px none;" alt="ok" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/ok1.png" width="69" height="70" />ie nie ma miejsca do którego możemy podłączyć naszą &#8222;uniwersalną&#8221; ładowarkę USB. Pół biedy jeśli energetyczny &#8222;głód&#8221; dopadanie nasze mobilne urządzenie w samochodzie, gdyż większość przezornych podróżnych z pewnością posiada (lub będzie posiadać) ładowarkę USB wtykaną do gniazda zapalniczki.</p>
<p>Jednak co zrobić, gdy nasze urządzenie z krytycznym poziomem energii, będzie domagać się ładowania na zupełnym odludzi. Oczywistym rozwiązaniem wydaje się posiadanie dodatkowej baterii do urządzenia. Jednak wyobraźmy sobie dźwiganie zapasu takich akumulatorów do każdego z przenośnych urządzeń. Niestety jak na razie w tym względzie przemysł elektroniczny nie wypracował wspólnego standardu unifikującego typ stosowanych baterii i raczej wątpliwe aby kiedyś doszło do takiej sytuacji.  Zupełnie inna sprawą jest to, że w przypadku części urządzeń wymiana baterii związana jest dosyć &#8222;głębokim&#8221; demontażem. Problem ten dotyka sporą część nawigacji, tabletów a także niektórych telefonów.</p>
<p><img class="alignright  wp-image-347" alt="powerbank2" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/09/powerbank2.jpg" width="600" height="400" /></p>
<p><span id="more-340"></span></p>
<p><!--more--><!--more-->Warto spojrzeć na ten problem również ze względów ekonomicznych. Dodatkowe baterie, szczególnie sygnowane oryginalnym logotypem producenta, to nierzadko zakup związany z wysokimi kosztami. W przypadku mojego urządzenia wymagającego dodatkowego zasilania &#8211; aparatu Sony WX-60, koszt oryginalnego akumulatora (NP-BN1) to około130zł (przy czym sklepowa cena tego aparatu oscyluje poniżej 600zł). Musicie przyznać, że cena zakupu baterii jest naprawdę absurdalna i poddaje w wątpliwość taką operację. Co więc zrobić jeśli jednak chcemy wydłużyć czas pracy urządzenia a kupno baterii nie ma sensu lub jej wymiana jest zbyt trudna do przeprowadzenia w warunkach &#8222;polowych&#8221;?</p>
<p>W takich sytuacjach z pomocą przyjdą nam urządzenia typu PowerBank. W moje ręce trafił akumulator firmy Blue Star o deklarowanej pojemności 3000 mAh. Producent zapewnia, że moc generowana na wyjściu USB wbudowanym w PowerBank osiąga wartość 1W. Pozwala to na zasilenie większości typowych urządzeń mobilnych.</p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-346" alt="powerbank1" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/09/powerbank1.jpg" width="600" height="400" /></p>
<p>Wraz z produktem w pudełku znajdziecie krótka instrukcje obsługi oraz niewielki kabel USB wyposażony w dwie wtyczki: micro-USB (typ B) i Iphone 3/4. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by akumulatorem tym zasilać inne urządzenia ładowane przez port USB (np mini-USB), warunkiem jest tylko posiadanie odpowiedniego kabelka. Niewielka waga oraz kompaktowe wymiary tej mobilnej baterii pozwalają zmieścić ją do typowej kieszeni.</p>
<p>PowerBank ładowany jest za pomocą tego samego przewodu dostarczonego w komplecie. Na czas ładowania kabel ten podłączany jest do wejścia micro-USB wbudowanego w PowerBank. W zależności od wydajności portu USB sprzętu z którego ładowany jest akumulator PowerBanku, może zająć to nawet do 6 godzin. Nie warto, więc zostawiać tego procesu na ostatnią chwilę.</p>
<p>PowerBank Blue Star, wyposażony jest w dwie niewielkie diody, sygnalizujące stan pracy urządzenia. Niebieska dioda pali się w czasie, gdy do PowerBanku podłączane jest urządzenie odbierające energię zgromadzoną w jego akumulatorze. Czerwona dioda sygnalizuje proces ładowania PowerBanku.</p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-348" alt="powerbank3" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/09/powerbank3.jpg" width="600" height="400" /></p>
<p>W praktyce ładowanie/zasilania urządzenia przez PowerBank jest analogiczne do korzystania z tradycyjnej ładowarki. Czas ładowania jest mniej więcej podobny. W zależności od pojemności baterii ładowanego urządzenia, energia zgromadzona w PowerBanku może wystarczyć nawet na kilka cykli pełnego ładowania.</p>
<p>Zdecydowanie polecam tego typu produkty. To świetna alternatywa dla absurdalnie drogich akumulatorów. Co więcej w moim przypadku PowerBank przy dużo niższej cenie pozwolił osiągnąć czas pracy znacznie przewyższający czas pracy aparatu nawet na dwóch oryginalnych bateriach.</p>
 <!-- Easy Plugin for AdSense Unfiltered [count: 5 is not less than 5] -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mancando.pl/powerbank-kieszonkowe-zrodlo-energii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak nie pojechać na wakacje.pl</title>
		<link>http://www.mancando.pl/jak-nie-pojechac-na-wakacje-pl/</link>
		<comments>http://www.mancando.pl/jak-nie-pojechac-na-wakacje-pl/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jul 2013 12:40:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Piotrek]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[urlop]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje.pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mancando.pl/?p=267</guid>
		<description><![CDATA[Zbliżał się urlop a w zasadzie można powiedzieć, że nadchodzi wielkimi krokami. Wakacje to takie nasze (moje i mojej żony) osobiste święto, które staramy się zawsze celebrować a jednym z obliczy tego świątecznego nastroju jest polowanie na oferty Last Minute. &#8230; <a href="http://www.mancando.pl/jak-nie-pojechac-na-wakacje-pl/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zbliżał się urlop a w zasadzie można powiedzieć, że nadchodzi wielkimi krokami. <img class="size-full wp-image-90 alignright" style="border: 0px none;" alt="" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/02/no.png" width="70" height="69" />Wakacje to takie nasze (moje i mojej żony) osobiste święto, które staramy się zawsze celebrować a jednym z obliczy tego świątecznego nastroju jest polowanie na oferty Last Minute. Ostatnie dni przed urlopem to dosyć częste “przegrzebki” wszelkiej maści portali i stron biur podróży. Oczywiście im bliżej urlopu tym poszukiwania i śledzenie staje się bardziej intensywne.</p>
<p>Jednym z portali, które dosyć chętnie wykorzystywaliśmy w naszych poszukiwaniach były wakacje.pl. Strona ta ma naprawdę niezłą wyszukiwarkę wyjazdów wakacyjnych.  Co ważne operuje ona na dosyć pokaźnym portfelu ofert, obejmujących większości polskich biur podróży. W latach ubiegłych zdarzało nam się nawet rezerwować wyjazd za pośrednictwem wakacji.pl, więc portal ten postrzegałem jako sprawdzonego pośrednika. Nie przypuszczałem, że w tym roku wykonując kolejną rezerwację mogę mieć jakieś kłopoty. Nie wyprzedzajmy jednak faktów … zacznijmy wszystko od początku.</p>
<p><span id="more-267"></span></p>
<h2>Już jutro wylatujemy (z Okęcia) na wakacje</h2>
<p>W piątek rano, czyli dzień przed rozpoczynającym się urlopem, wstaliśmy z Gosią odrobinę wcześniej niż zazwyczaj, by jeszcze przed wyjściem do pracy wykonać finalne przeczesanie ofert, aby wypatrzyć ewentualne zmiany jakim uległy ceny. Jako, że nic się nie zmieniło, zdecydowaliśmy się dokonać wstępnej rezerwacji oferty jaką wypatrzyliśmy już wcześniej: dwu tygodniowy pobyt w hotelu w południowej części Krety z wylotem z Warszawy. Ze względu na bliskość terminu wyjazdu zablokowana była możliwość wykonania internetowej rezerwacji bezpośrednio na stronie biura podróży (a telefoniczna rezerwacja była możliwa dopiero od godziny 8). Postanowiliśmy więc skorzystać ze strony wakacje.pl, gdzie wciąż można było wykonać taką operację. Zadowoleni z owocnych łowów udaliśmy się w drogę do pracy.</p>
<p>Po przyjeździe do pracy znalazłem na mojej skrzynce, maila z potwierdzeniem wstępnej rezerwacji. W treści listu znajdowała się prośba o zapoznanie się z dokumentami, wydrukowanie umowy, odesłanie podpisanej i zeskanowanej na odpowiedniego maila oraz oczywiście zapłacenia pieniędzy i przysłania potwierdzenia przelewu. W przesłanym mailu nie było informacji o tym do jakiej godziny mam zapłacić, znajdowała się tylko lakoniczny wpis o tym, że płatności mam dokonać niezwłocznie. Jako informatyk nie lubię takich wieloznacznych, mało precyzyjnych określeń. Poza tym nie mam zamiaru płacić za wycieczkę do czasu jak nie dopełnię innych formalności oraz nie zapoznam się z dokumentami.</p>
<h2>Już jutro wylatujemy z … Katowic</h2>
<p>Nie ukrywam, że wszystko zajęło mi trochę czasu (ale w granicach rozsądku). W każdym razie jakiś czas po dopełnieniu wszystkich formalności dostałem maila z potwierdzeniem mojej rezerwacji. Już samo spojrzenie na tytuł maila wzbudził moje podejrzenia, gdyż był inny niż numer wstępnej rezerwacji, było “Rezerwacja z wakacje.pl nr: 956029” a tytuł drugiego maila był  “Potwierdzenie rezerwacji nr 956108”. Chyba nie muszę opisywać jakie było moje zdziwienie gdy po otworzeniu listu w treści maila znalazłem następujący fragment: “Na tej podstawie odbiorą Państwo dokumenty podróży u przedstawiciela biura na lotnisku Katowice (Pyrzowice) na 2 godziny przed wylotem (godziny podane są na potwierdzeniu rezerwacji).” Pierwsza myśl … spokojnie to pewnie błąd ludzki. Sprawdzam jednak załączone potwierdzenie rezerwacji i niestety tam również widnieją Katowice Pyrzowice. Kilkanaście minut później otrzymuję maila z potwierdzeniem godzin wylotu (oczywiście z Katowic) oraz aby mnie kompletnie dobić na komórce wyświetla mi się sms z podobną treścią.</p>
<h2>Bo to zły SYSTEM jest</h2>
<p>To już nie może być zwykła pomyłka … chwytam za telefon i zdenerwowany dzwonię do biura portalu wakacje.pl. Pracownik (przypadkowy z łapanki) potwierdza moją rezerwację z Katowic … prostuję że to nie jest moja rezerwacja, że wstępna była wykonana na wylot z Warszawy i że taką umowę podpisałem i odesłałem. On oczywiście o niczym nie wie, więc przełączy mnie do odpowiedniej osoby, która prowadziła moją rezerwację. Tamta osoba jest zajęta, więc nie sposób połączyć się z nią … mam czekać na telefon. Plan szybkich wakacji nagle niespodziewanie wali się dokumentnie.</p>
<p>Po kilkudziesięciu minutach w końcu otrzymuję telefon zwrotny od pani Karoliny Iwan. Ktoś inny przejął moją rezerwację a moja wstępna rezerwacja wygasła. Oczywiście jestem kompletnie zaskoczony, na moje pytanie jak to możliwe, pani zupełnie niefrasobliwie odpowiada … że pewnie ktoś inny szybciej opłacił wyjazd. Fajnie … i nikt nie raczył mnie w tym momencie powiadomić o tym fakcie, co więcej bezczelnie odesłano mi umowę z podmienionym miejscem wylotu. W rozumieniu wakacji.pl jest to chyba niewielka zmiana, a to że ja muszę tam jeszcze dojechać i to dosłownie za kilkanaście godzin to już mniej ważne. Dowiaduję się tylko, że to ten zły bezosobowy SYSTEM automatycznie zmienił moje miejsce wylotu, co osobiście mnie niewiele interesuje.</p>
<h2>Nie ma Pan wakacji, mamy Pana pieniądze … i co nam Pan zrobi</h2>
<p>Czarę goryczy przelewa już kompletnie bezczelna oferta jaką otrzymuję od tego pracownika, który proponuje, że może będę zainteresowany kolejnym najbliższym terminem wylotu do tego hotelu, jednak w cenie wyższej o 1,5 tysiąca złotych w stosunku do poprzednich wyliczeń. Bardzo zacne podejście … nie dość, że musimy oboje z Gosią przesuwać swój urlop (co nie jest rzeczą prosta i oczywistą przy pracy na etat) to jeszcze dodatkowo musimy dopłacić za ten fakt sporą kwotę pieniędzy. Wolne żarty &#8230; zupełnie nie godzę się na tak głupią ofertę, tym bardziej, że czekając kilka dni na pojawienie się kolejnego Last Minute mam dużą szansę zapłacić dokładnie te same pieniądze jakie przelałem na konto wakacji.pl. Pani Iwan stwierdza, że zadzwoni do biura podróży i spyta się czy zgodzi się ono sprzedać nam późniejszy wyjazd w opłaconej kwocie. Wcale mnie nie dziwi że Itaka nie godzi się na takie rozwiązanie, bo przecież w końcu nie jest to ich błąd a ja tylko pośrednio jestem ich klientem.</p>
<p>W tym momencie byłem za przeproszeniem w czarnej dupie. Nie mam rezerwacji a pieniądze przezaczone na wyjazd przelałem na konto pośrednika. Pani z wakacji.pl zapewnia mnie że cała wpłacona gotówka zostanie mi zwrócona. Niestety drażliwy pozostaje temat … kiedy? &#8211; Informacja jaką otrzymuje od pani Iwan jest następująca &#8211; Dyspozycja wypłaty pieniędzy zostanie zlecona do księgowości w dniu dzisiejszym (piątek), ale wypłata zostanie pewnie zrealizowana dopiero w poniedziałek … cholera no to w piękny sposób zostałem uziemiony.</p>
<p>Na szczęście po tej niezwykle inspirującej rozmowie telefonicznej, która skutecznie podwyższyła mi poziom adrenaliny we krwi, przypomniałem sobie o tym, że Inteligo daje możliwość wycofania oczekujących przelewów. Oczywiście możliwość taka istnieje do czasu jak operacja nie zostanie zaksięgowana, co jak się okazało w moim przypadku jeszcze nie nastąpiło. Jednym ruchem myszki pieniądze wróciły na moje konto a ja już nie byłem zależny od wakacji.pl. Szczęście że nie skorzystałem z płatności internetowych, gdzie przelew  realizowany jest natychmiast.</p>
<h2>Wnioski &#8211; Nie korzystać z pośredników przy ofertach Last Minute</h2>
<p>Po jakimś czasie kolejny raz zadzwoniła do mnie pani Karolina Iwan, która postanawia załagodzić moją sytuację oferując mi jakieś inne (jej zdaniem komplementarne) słabe oferty z mało pewnych biur podróży. Absurd … szczęśliwie w tym momencie mogłem jej z pełną satysfakcją powiedzieć, że nie są w posiadaniu moich pieniędzy a ja nie zamierzam już nigdy więcej korzystać z ich usług.</p>
<p>Korzystając z pośrednictwa wakacji.pl miałem, jak widać mylne wyobrażenie, że przedsiębiorstwo to ma większe możliwości bezpośredniego kontaktu z biurem podróży niż ja. Okazało się jednak, że wakacje.pl nie robią nic więcej ponad to co można zrobić samodzielnie. Ta ważna lekcja nauczyła mnie, aby nigdy więcej nie korzystać z usług tego i tym podobnych pośredników. Nie wiem jak zakończyłaby się ta sytuacja gdybym nie wypatrzył zmiany lotniska. Całkiem prawdopodobne, że ewentualne odzyskanie gotówki musiałoby oprzeć się o pozew sądowy. Na szczęście udało się ominąć tak kłopotliwą sytuację.</p>
<h2>Post scriptum</h2>
<p>Niestety nie zakończyło to w pełni naszych kłopotów z urlopem. Oboje z Gosią musieliśmy przełożyć  terminy powrotu z wakacji oraz od nowa rozpocząć poszukiwanie sensownego wyjazdu. Okazało się, że dzięki cierpliwości i odrobinie zimnej krwi ustrzeliliśmy w poniedziałek bardzo fajne Last minute w dokładnie takiej samej cenie jaką miałem zapłacić przez wakacje.pl. Rezerwacja, tym razem już telefoniczna bezpośrednio w biurze Itaka, obejmowała  hotel o bardzo podobnym standardzie w dokładnie tej samej miejscowości. Jak widać wcale nie musiałem dopłacać 1,5 tysiąc ani wybierać jakiegoś byle jakiego hotelu. Mimo perturbacji jakie nam zgotował portal wakacje.pl … wyjazd był bardzo udany. Dwa tygodnie spędzone na południu Krety w miejscowości Plakias były jednym z lepszych urlopów.</p>
 <!-- Easy Plugin for AdSense Unfiltered [count: 5 is not less than 5] -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mancando.pl/jak-nie-pojechac-na-wakacje-pl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Multikino &#8211; multum reklam</title>
		<link>http://www.mancando.pl/multikino-multum-reklam/</link>
		<comments>http://www.mancando.pl/multikino-multum-reklam/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Jun 2013 10:31:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Piotrek]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[multikino]]></category>
		<category><![CDATA[nie polecam]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.mancando.pl/?p=261</guid>
		<description><![CDATA[Lubicie się spóźniać? Bo ja nie lubię. Gdy przypadkiem zdarzy mi się spóźnić to nie czuję się z tym dobrze. Po prostu wiem, że sam byłbym wkurzony gdybym to ja czekał na spóźnioną osobę. Oczywiście są pewne rozsądne granice (powiedzmy &#8230; <a href="http://www.mancando.pl/multikino-multum-reklam/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright size-full wp-image-90" style="border: 0px none;" alt="" src="http://www.mancando.pl/wp-content/uploads/2013/02/no.png" width="70" height="69" />Lubicie się spóźniać? Bo ja nie lubię. Gdy przypadkiem zdarzy mi się spóźnić to nie czuję się z tym dobrze. Po prostu wiem, że sam byłbym wkurzony gdybym to ja czekał na spóźnioną osobę. Oczywiście są pewne rozsądne granice (powiedzmy do 15 minut), które są akceptowane przez większość osób. Jednak gdy czas spóźnienia to ponad 25 minut to raczej ciężko oczekiwać wyrozumiałości.</p>
<p>Niestety właśnie w ten sposób zachowują się multipleksy, w tym również Multikino. Patrząc na repertuar kina, widząc godzinę rozpoczęcia seansu oczekuję, że jeśli dany film wpisany jest na godzinę 19 to właśnie o tej porze będzie rozpoczęta jego emisja. Niestety jest to bardzo idealistyczne (i naiwne) podejście, gdyż o wyznaczonej godzinie rozpoczyna się tylko odtwarzanie reklam. Pół biedy gdyby były to zapowiedzi najnowszych filmów, niestety w większości są to reklamy zwyczajnych produktów (bardzo słabe reklamy &#8230; jak większość naszych produkcji reklamowych). Czarę goryczy przelewa to, że niektóre reklamy są puszczane wielokrotnie. Widać multikino i reklamodawcy uważają że to jedyna słuszna metoda by utrwalić w pustej głowie widzów &#8230; dlaczego warto wybrać CANAL+ albo dlaczego Lancia jest atrakcyjna. Wyobraźcie, że każda podróż samolotem lub pociągiem zaczyna od 30 minutowego oglądania reklam &#8230; fajnie? Chyba raczej dziwnie! Właśnie takich podróży życzę specom od marketingu i szefostwu Multikina.</p>
<p><span id="more-261"></span>Dopiero po niespełna pół godzinie rozpoczyna się prawdziwy seans. No cóż ja ten czas traktuję jako spóźnienie, słabą jakość wykonania usługi oraz brak szacunku dla klientów &#8230; którzy przecież w końcu zapłacili za bilet na film a nie za możliwość oglądania półgodzinnego bloku reklamowego. Oczywiście wszystko to jest zgodne z regulaminem multikina, gdzie punkt 20 wyraźnie stanowi: &#8222;Godziny rozpoczęcia seansów określone w repertuarze, cennikach (oraz innych reklamach i ofertach) określają czas rozpoczęcia emisji bloku reklam i zwiastunów filmowych, po zakończeniu którego rozpoczyna się emisja filmu.&#8221;</p>
<p>Dziwi mnie jednak takie niefrasobliwe podejście multipleksów w stosunku do klientów. Widać kinowi potentaci wciąż jeszcze nie zauważają jak powoli rośnie im &#8230; coraz lepsza domowa konkurencja. Osobiście coraz więcej filmów oglądam na moim własnym przeciętnym sprzęcie audio-wideo. Za cenę cenę niewiele przekraczającą koszt 2 biletów do kina, można kupić płytę z najnowszymi filmami. Oczywiście dystrybutorzy udostępniają te filmy z odpowiednim poślizgiem &#8230; w ten sposób promując kina. Ciekawe jak wiele osób wybrałoby kina przy równoległej dystrybucji. Ja bym chyba wybrał jednak własną (bardzo wygodną <img src="http://www.mancando.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif" alt=":D" class="wp-smiley" /> ) kanapę &#8230; z opcją prywatnego seansu bez 30 minutowego bloku reklam, bez widzów za plecami, bez smrodu popcornu.</p>
 <!-- Easy Plugin for AdSense Unfiltered [count: 5 is not less than 5] -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mancando.pl/multikino-multum-reklam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sezon grzewczy 2012/2013, czyli dobre wina na grzańca</title>
		<link>http://www.mancando.pl/sezon-grzewczy-20122013-czyli-dobre-wina-na-grzanca/</link>
		<comments>http://www.mancando.pl/sezon-grzewczy-20122013-czyli-dobre-wina-na-grzanca/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Mar 2013 19:15:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Piotrek]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[wino]]></category>
		<category><![CDATA[grzaniec]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mancando.pl/?p=105</guid>
		<description><![CDATA[Chociaż sezon grzewczy a i co za tym idzie sezon na grzane wino powoli kończy się &#8230; ze względu na przeciągającą się zimę &#8230; nawet bardzo powoli, warto podsumować i wyodrębnić kilka porządnych win z niskiej półki, które po podgrzaniu &#8230; <a href="http://www.mancando.pl/sezon-grzewczy-20122013-czyli-dobre-wina-na-grzanca/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><img class="size-full wp-image-117 alignright" style="border: 0px none;" title="OK" alt="ok" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/ok1.png" width="69" height="70" />Chociaż sezon grzewczy a i co za tym idzie sezon na grzane wino powoli kończy się &#8230; ze względu na przeciągającą się zimę &#8230; nawet bardzo powoli, warto podsumować i wyodrębnić kilka porządnych win z niskiej półki, które po podgrzaniu doskonale komponują się z korzennymi <img class="size-full wp-image-121 alignright" style="border: 0px none; clear: right;" alt="procent" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/procent.png" width="66" height="70" />przyprawami. Moim zdaniem zdecydowanym hitem sezonu 2012-2013 jest półsłodkie wino Saint Silvia &#8211; Kadarka wyprodukowane i butelkowane prawdopodobnie w 2010 roku w Bułgarii. Charakteryzuje się głęboką rubinową barwą, nieskazitelną przejrzystością i bardzo przyjemnym delikatnym owocowym smakiem.</p>
<p><a href="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/saint-silvia.jpg" rel="lightbox[105]"><img class="aligncenter size-full wp-image-110" alt="saint-silvia" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/saint-silvia.jpg" width="400" height="600" /></a></p>
<p>Dużą zaletą tego wina jest fakt, że wino to po otwarciu nie degraduje swoich walorów smakowych. Odnoszę nawet wrażenie, że tchnienie świeżego powietrza wpływa pozytywnie na smak tego trunku. Dzień po otworzeniu wino smakuje jeszcze lepiej niż tuż po odkorkowaniu. Przeciętny koszt tego wina to około 13-14zł. Dostępne w większości supermarketów. Zdecydowanie polecam!</p>
<p><span id="more-105"></span></p>
<p>Drugim pozytywnym odkryciem jest wino Varna, również z Bułgarii. Bardzo dobre jakościowo wino o walorach smakowych podobnych do Saint Silvia. Sprzedawane w gustownej matowej butelce z korkowym korkiem. Nieco droższe jednak wciąż warte uwagi jako baza przeznaczona na grzańca. Typowa cena tego trunku oscyluje w okolicach 16zł za butelkę. Wino to jest stosunkowo łatwo dostępne i można je kupić w prawie każdym hiper i supermarkecie.</p>
<p>W tym roku zupełnie przypadkowo odkryłem mistrza wieczornego EKOdrinkingu, którego cena 8zł za butelkę zdecydowanie zwycięża konkurencję w rywalizacji o najwyższy współczynnik  porównania jakości względem kosztu. Co ciekawe jest to kolejne Bułgarskie wino typu Kadarka dystrybuowane przez firmę Bartex. Oczywiście wino to nie jest, aż tak idealne jak poprzednicy, jednak spokojnie może konkurować z niejednym winem kosztującym o ponad połowę więcej. Jest ono na tyle sympatyczne, że przy prawie każdych odwiedzinach w makro butelka tego wina ląduje w moim koszyku. Nieco cierpki (jednak wciąż akceptowalny) smak tego trunku doskonale komponuje się z serami i orzechami.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-109" alt="kadarka" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/kadarka.jpg" width="400" height="600" /></p>
<p>Niestety w tym roku trochę zawodzą faworyci poprzednich lat. Ten sezon nie był zbyt przychylny dla francuskich winnic. Moje hity z lat ubiegłych Bouvlion i Noblesse są zdecydowanie gorsze, oczywiście wciąż nieznacznie wybijają się ponad przeciętność typowych win z niskiej półki, więc mogą być traktowane jako ewentualny zamiennik. Nie bez znaczenia jest ich ponad normatywna litrowa pojemność butelek … czyli w sam raz na przyjemny ciepły i rozgrzewający apéritif dla czterech zziębniętych osób :).</p>
<p>Tej zimy pierwszy raz od bardzo długiego czasu kupiłem polskie wino Fresco. Nie był to zbyt udany eksperyment. Wino zdecydowanie odstaje od wyżej opisanych. Wulgarny i dominujący owocowy smak, blado-czerwona barwa przypominająca mocno przegotowany świąteczny barszcz i dziwna piana pojawiająca się w czasie podgrzewania nie nastawiają zbyt optymistycznie do grzanego wina zrobionego z tego trunku. I chociaż jestem lokalnym patriotą to jednak nie polecę polskiego wina z tego zakresu cenowego.</p>
<p><img class="size-full wp-image-108 alignleft" alt="fresco" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/fresco.jpg" width="200" height="300" /></p>
<p>Oczywiście być może w innym zakresie cenowym nasze rodzime wina mogą konkurować z zagranicznymi produktami, ale moim zdaniem górna granica kosztu butelki wina przeznaczonego na grzaniec to około 20zł. W końcu grzaniec to nic innego jak coś w rodzaju naszego zimowego Beaujolais po które chętnie (i bez okazji) sięgamy by się rozgrzać &#8230; więc płacenie w takich przypadkach po kilkadziesiąt złotych za butelkę to zdecydowany przerost treści nad formą.</p>
<p><br style="clear: both;"/></p>
<p>I na koniec zaklinam Was … nie sięgajcie po wynalazki typu grzaniec galicyjski albo inne tego typu gotowce. Naprawdę daleko tym trunkom nawet do najniższej półki. Czas przygotowania grzańca z prawdziwego wina nie będzie się różnić od podgrzania tego gotowca. Tym bardziej że możecie korzystać z gotowych mieszanek przypraw Kamisu (polecam) lub Prymatu (wystrzegajcie się jednak tych smakowych aromatyzowanych).</p>
 <!-- Easy Plugin for AdSense Unfiltered [count: 5 is not less than 5] -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mancando.pl/sezon-grzewczy-20122013-czyli-dobre-wina-na-grzanca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BRW &#8211; reklamacja po polsku</title>
		<link>http://www.mancando.pl/brw-reklamacja-po-polsku/</link>
		<comments>http://www.mancando.pl/brw-reklamacja-po-polsku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2013 08:02:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Piotrek]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[design]]></category>
		<category><![CDATA[meble]]></category>
		<category><![CDATA[mieszkanie]]></category>
		<category><![CDATA[reklamacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mancando.pl/?p=91</guid>
		<description><![CDATA[Oczywiste jest to, że utrzymanie wysokiego standardu jakości obsługi (w procesie sprzedaży produktu lub usługi) to jeden z lepszych sposobów na przyciągnięcie nowych klientów. Sprawne i bezproblemowe załatwianie reklamacji to najlepszy sposób na utrzymanie obecnych &#8222;starych&#8221; klientów. Niestety moje osobiste &#8230; <a href="http://www.mancando.pl/brw-reklamacja-po-polsku/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><img class="size-full wp-image-90 alignright" style="border: 0px none;" alt="" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/02/no.png" width="70" height="69" />Oczywiste jest to, że utrzymanie wysokiego standardu jakości obsługi (w procesie sprzedaży produktu lub usługi) to jeden z lepszych sposobów na przyciągnięcie nowych klientów. Sprawne i bezproblemowe załatwianie reklamacji to najlepszy sposób na utrzymanie obecnych &#8222;starych&#8221; klientów. Niestety moje osobiste doświadczenie pokazuje, że nasze rodzime firmy w większości przypadków nie są w stanie zdać pozytywnie tego trudnego egzaminu. W Polskim wykonaniu proces reklamacji zazwyczaj oznacza dla klienta długotrwałą drogę przez przysłowiową mękę. W większości przypadków faktem jest również to, że im większa firma tym proces reklamacji przybiera bardziej kuriozalną postać &#8230; jest to tym bardziej dziwne, że duże firmy powinny wypracować własne klarowne procedury, które maksymalnie upraszczają ten proces.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-102" title="Front BRW z odchodzącą okleiną" alt="Front BRW z odchodzącą okleiną" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/front.jpg" width="500" height="333" /></p>
<p>Niestety w ostatnim czasie miałem kolejną okazję zapoznać się z typowym przypadkiem reklamacji po polsku, tym razem na przykładzie firmy BRW (Black Red White), w której zamówiłem moje meble kuchenne. Obecnie historia reklamacji ciągnie się od 2 listopada i chociaż w momencie, gdy piszę ten artykuł jest już połowa lutego to wciąż nie została ona załatwiona. Reklamacja dotyczy JEDNEGO frontu szuflady wykonanego z płyty MDF oklejonego folią &#8230; która niestety w bardzo brzydki sposób odchodzi.</p>
<p><span id="more-91"></span></p>
<p>Reklamacja została uznana &#8230; albo mówiąc inaczej &#8230; po ustawowym terminie na odpowiedź &#8230; w związku z brakiem informacji z firmy BRW uznałem razem z moją żoną, że nasza reklamacja została uznana i jedyne co nam zostaje to oczekiwanie na nowy front. Czas produkcji tego jednego frontu to 6-8 tygodni, czyli tyle samo co czas oczekiwania na kompletną kuchnię &#8230; jakiś absurd!! … ale ok mi się nie śpieszy … poczekam. Po około 2 miesiącach jakie minęły od momentu złożenia reklamacji moja żona postanowiła dowiedzieć się czy w końcu nowy front został wykonany. Po kilkudniowej (zupełnie niezrozumiałej) zwłoce uzyskaliśmy informacje, że &#8230; pan Dariusz Borowski, który przyjął od nas zgłoszenie reklamacyjne, przypadkowo zgubił na swoim biurku druk naszej reklamacji i dopiero tydzień przed telefonem Gosi uruchomił procedurę reklamacyjną (czyli po 7-8 tygodniach od daty złożenia). Nie ma co, bardzo profesjonalne podejście … chyba nie ma innego wyjścia jak potraktować to jako karę za to, że oboje jesteśmy spokojnymi klientami nie robiącymi karczemnych awantur, którzy nie dzwonią do firmy po 3 razy w tygodniu piekląc się: Kiedy w końcu będzie ten JEDEN front!!</p>
<p><a href="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/front2.jpg" rel="lightbox[91]"><img class="aligncenter size-full wp-image-103" alt="Front BRW z odchodzącą okleiną" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/03/front2.jpg" width="500" height="333" /></a></p>
<p>Bardzo absurdalna sytuacja!! Generalnie nic nas to nie powinno obchodzić, ale ok każdemu zdarza się popełniać błędy. Wykazujemy zrozumienie, mamy skontaktować się z panem Borowskim z BRW ponownie pod koniec stycznia, co zresztą Gosia skrupulatnie robi. Niestety nie udało się uzyskać tego samego dnia żadnych informacji, dopiero w poniedziałek (4 lutego) pracownik BRW przekazał nam, że reklamacja została wykonana i w przeciągu 2 dni roboczych front powinien dotrzeć do salonu BRW na ul.Głębockiej w Warszawie. Otrzymujemy nawet pytanie o to kiedy ewentualnie może pojawić się montażysta. Woleliśmy jednak uniknąć umawiania się z montażystą i postanowiliśmy, że front odbierzemy samodzielnie z salonu.</p>
<p><a href="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/02/brw.png" rel="lightbox[91]"><img class="alignleft size-full wp-image-94" alt="brw" src="http://mancando.pl/wp-content/uploads/2013/02/brw.png" width="800" height="1144" /></a></p>
<p>Jako, że był to dla nas dosyć gorący tydzień, więc dopiero w niedzielę (10 lutego) mogliśmy podjechać do tego salonu BRW. Jakby nie liczyć to od poniedziałku minęło 5 dni roboczych, czyli 2,5 razy więcej niż deklarowany termin dostarczenia tego frontu. Moim skromnym zdaniem chyba wystarczający czas aby to zrobić. Ach jak bardzo się myliliśmy i jak się okazało jak bardzo optymistyczne były nasze założenia. Niestety firma BRW nie podołała nawet tak prostemu zadaniu jakim było przewiezienie do swojego salonu tego JEDNEGO frontu.</p>
<p>Już prawie pełną czarę goryczy przelał sposób, w jaki zostaliśmy obsłużeni. Przy obecności pana Borowskiego (w Salonie Kuchni BRW) przyjął nas jego kolega, siedzący naprzeciwko. Pan Borowski był zajęty obsługa przyszłych klientów i nie miał czasu dla klientów, którym brzydko mówiąc spieprzył reklamację. Oczywiście kolega niewiele wiedział o tej reklamacji, ale poszedł do magazynu sprawdzić, czy przyjechał ten JEDEN front. Po kilku minutach powrócił i spytał się Borowskiego, czy coś wie o tej reklamacji. Pan Borowski, stojąc 2 metry od nas, zwrócił się bezczelnie do swojego kolegi &#8230; &#8222;A czy ktoś od nas dzwonił?&#8221; &#8211; i zupełnie nas ignorując odpowiedział: &#8222;Skoro nie &#8230; no to nie ma&#8221;.</p>
<p>W tym momencie już mi opadły ręce. KUUUURDE &#8230; JEDEN front, a tyle zachodu i takie aroganckie, bezczelne zachowanie. Ok &#8230; nadal nie ma frontu, nie mam zamiaru jechać kolejny raz do salonu BRW. Ja już straciłem wystarczająco dużo własnego czasu, a kosztów paliwa związanych z dojazdem do BRW już nie liczę. W tej sytuacji zażądaliśmy aby front został wymieniony przez montażystę w dogodnym dla nas terminie, na co pracownik zgodził się.</p>
<p>Od ostatniej rozmowy telefonicznej minęły już 2 tygodnie. Domyślam się, że front wciąż przebywa gdzieś w przestrzeni międzygalaktycznej dzielącej magazyny BRW. Jeszcze inna możliwość to fakt, że front zagubił się na biurku pana Dariusza Borowskiego … i może już za 2 miesiące odnajdzie się na nim przypadkiem. Łatwo domyśleć się że w dalszym ciągu nie skontaktował się z nami nikt z BRW.</p>
<p>UPDATE</p>
<p>Dosłownie trochę ponad tydzień po tym wpisie w końcu sprawa została zakończona pozytywnie. O ile oczywiście można mówić o pozytywnym zakończeniu po takiej gigantycznej zwłoce od momentu zgłoszenia usterki.</p>
 <!-- Easy Plugin for AdSense Unfiltered [count: 5 is not less than 5] -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.mancando.pl/brw-reklamacja-po-polsku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
